Tajemnicze artefakty: współczesne fałszerstwa i mistyfikacje

Tajemnicze artefakty: współczesne fałszerstwa i mistyfikacje

Aktualności

Ten artykuł jest częścią większej całości, pt. Tajemnicze artefakty: czy historia ukrywa przed nami prawdę?

W tej części naszej serii przyglądamy się tym artefaktom, które nie tylko nie zmieniły biegu historii, ale… nigdy nie powinny były się w niej znaleźć. Fałszerstwa, mistyfikacje, żarty i oszustwa – to one często karmią wyobraźnię, a czasem nawet całe teorie alternatywne. Poznaj najgłośniejsze przypadki współczesnych „artefaktów”, które miały udawać coś, czym nigdy nie były.

Babylonokia

W 2012 roku artysta Karl Weingärtner stworzył ceramiczną rzeźbę przypominającą współczesny telefon komórkowy stylizowany na sumeryjską tabliczkę. Zdjęcie dzieła trafiło do internetu i zostało podchwycone przez kanały typu „Paranormal Crucible”, które ogłosiły je… 800-letnim artefaktem! Mimo że było to dzieło sztuki współczesnej, wielu ludzi nadal uważa, że to „dowód” na starożytną technologię.

Figurki z Acámbaro

W latach 40. XX wieku w Meksyku odkryto setki figurek, które miały przedstawiać ludzi i… dinozaury. Ich odkrywca, Waldemar Julsrud, twierdził, że to ślad po nieznanej cywilizacji. Dziś wiadomo, że były to produkty lokalnych rzeźbiarzy, którzy po prostu zaspokajali rosnące zapotrzebowanie na „starożytne cuda”.

Czaszka z Calaveras

Rzekomo znaleziona przez górników w Kalifornii w XIX wieku, miała być dowodem na to, że człowiek współistniał z mastodontami i mamutami w ówczesnej prehistorycznej Kalifornii. Zyskała rozgłos jako dowód „alternatywnej prehistorii”, zanim została ujawniona jako celowe oszustwo – czaszka została podłożona.

Gigant z Cardiff

Jedno z najsłynniejszych oszustw XIX wieku. W 1869 roku w Nowym Jorku „odkopano” rzekomo skamieniałego człowieka o wysokości ponad trzech metrów. Mimo że szybko okazało się, że to gipsowa rzeźba wykonana na zlecenie George’a Hulla, przez wiele miesięcy „gigant” był wystawiany publicznie i… przynosił ogromne zyski.

Kryształowe czaszki

Słynne „artefakty” z Mezoameryki miały pochodzić sprzed tysiącleci i być rzekomo nie do wykonania przy użyciu znanych technik. Badania wykazały, że zostały wykonane w XIX wieku za pomocą narzędzi diamentowych — najpewniej w Europie, jako pamiątki dla turystów.

Glify z Gosford

Na skałach w Australii pojawiły się hieroglify przypominające egipskie pismo. Według niektórych były dowodem na obecność starożytnych Egipcjan w Australii. Ale wszystko wskazuje na to, że zostały wyryte w latach 70. XX wieku, przez dowcipnisiów lub lokalnych entuzjastów.

Kamienie z Ica

Kamienie z Peru, które rzekomo przedstawiają operacje chirurgiczne, polowania na dinozaury i podróże kosmiczne. Ich „odkrywca”, Javier Cabrera Darquea, twierdził, że to dzieła prehistorycznej cywilizacji. Ale ich twórca, lokalny rolnik, przyznał się do fałszerstwa — i pokazał, jak je robi.

Japońska mistyfikacja paleolityczna

Shinichi Fujimura, samozwańczy archeolog, przez lata znajdował „najstarsze” znaleziska w Japonii. W 2000 roku przyłapano go na zakopywaniu własnoręcznie wykonanych artefaktów przed „odkryciem” ich z wielkim medialnym rozmachem.

Kamień runiczny z Kensington

W Minnesocie w 1898 roku rzekomo odnaleziono kamień z runami, które miały świadczyć o obecności Wikingów w Ameryce w XIV wieku. Lingwiści uznali inskrypcję za niewiarygodną pod względem językowym, choć dyskusja o autentyczności wciąż trwa. Geolodzy są podzieleni co do stopnia zwietrzenia.

Kamień Dziesięciu Przykazań z Los Lunas

Kamień z Nowego Meksyku, pokryty hebrajskimi znakami, miał rzekomo pochodzić od prekolumbijskich Izraelitów. Nie ma jednak żadnych dowodów na takie kontakty — większość badaczy uznaje to za nowożytną mistyfikację.

Relikty z Michigan

Dziesiątki glinianych i metalowych obiektów, które miały świadczyć o obecności kultur bliskowschodnich w Ameryce Północnej. Zebrane przez kolekcjonerów, a potem zdyskredytowane jako amatorskie fałszerstwa.

Święte kamienie z Newark

Kolejny „dowód” na to, że Hebrajczycy byli w Ameryce przed Kolumbem. Kamienie znalezione w Ohio zawierały inskrypcje w stylu biblijnym, ale lingwiści i archeolodzy jednogłośnie uznali je za współczesne oszustwa.

Człowiek z Piltdown

Chyba najbardziej znany przykład fałszerstwa w historii nauki. Przez 40 lat uważano, że znaleziono „brakujące ogniwo” w ewolucji człowieka. W rzeczywistości była to ludzka czaszka połączona z żuchwą orangutana. Fałszerstwo wyszło na jaw dopiero w latach 50.

Artefakty z Tucson

W 1924 roku w Arizonie znaleziono 31 ołowianych tablic, które miały pochodzić od Rzymian lub Greków. Teorie mówiły o starożytnych podróżnikach w Ameryce. Ale analiza chemiczna i historyczna wykazała, że to mistyfikacja — prawdopodobnie stworzona przez lokalnych kolekcjonerów.

Wnioski

Wszystkie te „artefakty” łączy jedno: ktoś bardzo chciał, żeby były prawdziwe. Czasem z chęci sławy, czasem z miłości do tajemnic, a czasem – po prostu dla pieniędzy. Dlatego tak ważne jest, by każde znalezisko badać z chłodną głową i sprawdzać, kto ma w tym interes. Historia jest wystarczająco fascynująca – nie trzeba

Related Posts